🎏 Nie Może Być Na Kocie
Ekspertka zdradza 6 ras psów, które nienawidzą być same. Tęsknota za opiekunem może być dla nich śmiertelna Czytaj dalej To nie kot gonił mysz. Nagranie ze zwierzakami zrobiło furorę na TikToku. Gabi Daiagi to użytkowniczka TikToka, która zyskała swoje przysłowiowe pięć minut po publikacji filmiku z udziałem domowego pupila.
Całkowicie bezpieczna jest suplementacja oleju rybiego, zawierającego nienasycone kwasy tłuszczowe, które również wspomogą kota w odzyskaniu równowagi układu nerwowego. Terapią wspomagającą może być też feromonoterapia. Pamiętaj jednak, że nie zastąpi ona pracy behawioralnej.
Wypadek Seta uświadomił nam ile niebezpieczeństw czyha na kota, a zwłaszcza na kocie dziecko, w mieszkaniu. O tym, że w mieszkaniu nie powinno być roślin trujących dla kota, i że należy zabezpieczyć siatką otwory okienne i balkonowe już pisaliśmy. No to rozejrzyjmy się po mieszkaniu. Zaczniemy od łazienki i ubikacji.
Z wysyłką od 20,75 zł. Dostępny. Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota - Opis i dane produktu. Co jest, kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota. Masz kota na punkcie kota? Pragniesz lepiej poznać kocią naturę? Dzielisz dom ze zwierzakiem, którego reakcji nie rozumiesz lub
Jeśli mamy kota, który lubi być głaskany to także powinniśmy respektować jego wolę i pozwolić mu odejść kiedy zechce. Należy nauczyć się rozpoznawać kocie zachowanie. Kot który jest zadowolony mruczy, jest rozluźniony, czasem ugniata łapkami. Kot który robi się spięty, zaczyna mocno machać ogonem daje nam znać, że nie
Odpowiedź na nie jest jednoznaczna: Zarówno pies, jak i kot potrzebuje specjalnie dostosowanej do swoich potrzeb karmy! Nie martw się jednak przesadnie, jeśli psu sporadycznie zdarzy się zajrzeć do miski z pokarmem dla kota i odwrotnie. Nie jest to powód do poważnych obaw, jednak miej na uwadze, że 90% chorób u psów i kotów
Na przykład wypijanie dużej ilości wody może być jednym z objawów cukrzycy. Naszym pupilem zdarza się również zbyt mało pić, co tłumaczy się ich pustynnym pochodzeniem. Niektóre futrzaki po prostu nie lubią pić z miski, wolą bezpośrednio z kranu lub z ubikacji.
Czytając „Kocie sprawy” można wręcz mieć wrażenie, że to swoista rozprawa naukowa, gdyż autor z niezwykłą precyzją przywołuje źródła, w oparciu o które prowadzi swoje badania. To nie każdemu może przypaść do gustu, ale moim zdaniem, miłośnicy literatury faktu powinni być taką formą prowadzenia narracji zachwyceni.
Od 4 dni pije, ale nic nie może zjeść. Nie dotknie żadnej innej karmy oprócz swojej suchej. Próbuje ją jeść ale z pyszczka mu wypada, nic nie połyka i zniechęca się. Odchodzi i dopiero po kilku godzinach znowu próbuje, ale na marne. Nie mam już pomysłu jak mu pomóc. Przemielone go nie zje, pomiażdżonego też nie.
gslD. fot. Adobe Stock, JackF Kochaliśmy się i zawsze wiedzieliśmy, że poza miłością ważny jest szacunek i przestrzeń, którą trzeba zostawić drugiemu. Po dwóch latach zdecydowaliśmy się wynająć razem małe mieszkanie. Potem było drugie, nieco większe. Kiedy Jasiek dostał pracę, pomyśleliśmy o kredycie Jego firma miała program pomocy finansowej dla młodych pracowników, i wtedy już poważnie myśleliśmy o dzieciach. Dwójka to był nasz plan minimum. Oboje chcieliśmy, żeby nasze dzieci miały młodych rodziców. Uważaliśmy, że tak jest lepiej i nie chcieliśmy czekać. Zresztą nasi rodzice z tego akurat bardzo się ucieszyli. Mój ojciec był rozczarowany upartą bezdzietnością mojego starszego brata i zachwycił się myślą, że wreszcie zostanie dziadkiem. – Za kilka miesięcy, jak już będziecie po ślubie, przepiszę na was ten kawałek ziemi nad rzeką, razem z domem po dziadku. Wiem, że macie ładne mieszkanie w mieście, ale dziecko nie może się chować w domach z betonu. Trzeba je zabierać na świeże powietrze. Będziecie mieli własny kąt na wakacje, nad wodą, swoje drzewa w sadzie, jabłka, śliwki, ogródek. Raj dla dzieciaka, nie to, co te miejskie smrody. Propozycja taty była całkiem miła. Oboje z Jankiem pochodziliśmy ze wsi i choć pracowaliśmy w dużym mieście, nie zamierzaliśmy ukrywać przed dziećmi, skąd się wywodzimy. Chcieliśmy, żeby wiedziały, jak wygląda krowa i kura, skąd się biorą jajka i mleko. Drewniany dom po dziadku naprawdę był świetnym miejscem na spędzenie weekendu czy wakacji. Nie wiem, dlaczego nie zwróciłam wtedy uwagi na słowa ojca o ślubie, a jeżeli nawet zwróciłam, to je zignorowałam. Nie zamierzaliśmy brać ślubu. Ani za kilka miesięcy, ani nigdy Oboje uważaliśmy, że wiąże nas miłość, odpowiedzialność za dzieci, które zamierzamy mieć, i obietnica, którą daliśmy sobie w cztery oczy. Uroczystość w urzędzie stanu cywilnego albo kościele nie była nam do niczego potrzebna. Były też dodatkowe powody. Ja pamiętałam pierwszy ślub mojego starszego brata i jego wesele. Rodzice zaciągnęli długi, żeby pokazać się przed rodziną i sąsiadami, spłacali je potem latami. Brat jechał do kościoła limuzyną, a kościół tonął w kwiatach. Wesele na dwieście osób było w restauracji i grała najlepsza orkiestra w okolicy. A godzinę po północy i tak większość gości ledwo się trzymała na nogach i kamerzysta musiał wyłączyć kamerę. Co gorsza, rok później małżeństwo brata okazało się nieporozumieniem, a sprawa rozwodowa trwała dwa lata. Potem szybko ożenił się drugi raz. Jasiek miał inny powód. Jego rodzice byli bardzo wierzący, a brat ojca był nawet księdzem. Przez pewnego wikarego, przeniesionego z dużego miasta, nie były to wspomnienia, do których mój mąż chętnie wracał. Na szczęście nic strasznego się nie stało, ale od kiedy Jasiek opuścił dom rodzinny, wierzył na swój własny sposób, bez pośrednictwa Kościoła. Niestety, jego rodzice nie dopuszczali myśli, żeby któreś z ich dzieci mogło wziąć jedynie ślub cywilny. Kiedy byłam w 3 miesiącu ciąży, zdecydowaliśmy się powiedzieć o tym rodzicom Jaśka Radosną nowinę oznajmiliśmy podczas obiadu w ogrodzie, ale reakcja nie była taka, jakiej się spodziewałam. – Jak zaraz dacie na zapowiedzi, niczego widać nie będzie. Przecież mieszkacie w mieście, to kto się miesięcy doliczy? Ważne, żeby teraz szybko zaklepać termin. Jakby w twojej parafii był tłok, to załatwimy u nas. W końcu mamy księdza w rodzinie… – mrugnął do nas. Już chciałam wspomnieć, że ślubu nie będzie, ale Jasiek nie pozwolił mi się odezwać. Zmienił temat, a potem szepnął, że sam to załatwi. Następnego dnia wsadził mnie we wcześniejszy pociąg do domu, mówiąc, że przyjedzie następnym. Przyjechał z trochę dziwnym wyrazem twarzy. – No to masz teściów z głowy – mruknął. – Raz na zawsze – dodał po chwili, widząc moją minę. – Nie chcą znać syna, który zamierza żyć bez ślubu z matką swego dziecka, czyli ich zdaniem w grzechu. Jakbym się jednak na ten ślub nawrócił, to mi wybaczą, ale ja nie zamierzam, więc nasze dziecko będzie miało tylko jednych dziadków, czyli twoich rodziców. Nie, nie namawiaj mnie na żadne negocjacje. Od początku wiedziałem, że tak będzie, ale chciałem, żeby cię poznali. Skoro wolą rytuały od wnuków, ich wybór… Gdyby moi rodzice tak się zachowali, zareagowałabym tak samo. Zresztą była najwyższa pora, żeby powiadomić ich o naszej decyzji. Mama już pytała o listę gości. Chyba byli gotowi kolejny raz zastawić ostatnie talerze, żeby tylko wyprawić córce wesele. Zapowiedziałam, że wpadniemy z Jasiem i kilka dni później jedliśmy wspaniały placek truskawkowy. Jasiek poprosił o dokładkę, a ja nabrałam powietrza, żeby zacząć negocjacje. – Słuchajcie, chcemy wam powiedzieć, że nie musicie się troszczyć o wesele, przyjęcie i tak dalej. Myśmy się już pobrali i żadnej uroczystości nie potrzebujemy. – Byliście już w urzędzie? – mój ojciec niczego nie zrozumiał. – No, jasne, jasne, to tylko formalność, nie trzeba zapraszać jak do kościoła. Jeżeli nie chcecie dużego wesela, zorganizujemy tylko obiad dla najbliższej rodziny, góra dwadzieścia osób. Prosto z kościoła pojedziemy do restauracji, zarezerwujemy małą salę. Szczerze mówiąc, też uważam, że te weselne obrzędy to przeżytek. Po co komu oczepiny, skoro teraz żadna dziewczyna nie chce pierwsza tego welonu złapać, bo się najpierw wybiera na studia. Ale termin u księdza trzeba zaklepać, ponieważ potem będzie trudno o dobrą datę… – Tato, nie zrozumiałeś – powtórzyłam z naciskiem. – My nie chcemy ani wesela, ani ślubu. Kochamy się, przysięgliśmy sobie, że zawsze będziemy razem, i to nam wystarczy. Jeżeli zechcecie zaprosić rodzinę z okazji narodzin naszego dziecka, będzie nam bardzo miło. Ale na żadne zapowiedzi nie będziemy dawać. Ojca zamurowało, a mama zrozumiała sytuację po swojemu. – Jeżeli pan Janek jest niewierzący, może być ślub jednostronny, też w kościele. Byłam kiedyś na takiej uroczystości i pan młody po prostu mówił trochę co innego, ale też bardzo ładnie to wyglądało. A może ty też nie chcesz kościelnego? – domyśliła się w końcu mama. – W sumie to jest prywatna sprawa sumienia. Jeżeli wybieracie tylko cywilny, trudno. Może tylko szkoda, żeście nas nie zawiadomili. Przynajmniej byśmy wam życzenia złożyli i wypili szampana… Spojrzałam na Janka, który chyba już nie wiedział, czy jest rozbawiony, czy raczej przerażony. Trzeba było to nieporozumienie natychmiast wyjaśnić do końca. – Nie, mamo. Nie o to chodzi… – zaczęłam. – Nie chcemy w ogóle żadnego ślubu. Jest nam dobrze, tak jak teraz… – To znaczy jak? – ojciec zrobił się cały czerwony na twarzy i przypomniałam sobie, że ma problemy z nadciśnieniem. – Bo na razie jest nijak. Co to w ogóle ma być? Chcecie żyć na kocią łapę? Na kartę rowerową?! A może wędkarską? – W konkubinacie, związku partnerskim… – próbowałam użyć fachowego określenia, ale z ojcem nie dało się już normalnie rozmawiać. Awantura trwała jeszcze z pół godziny a potem wyszliśmy Ja płakałam, a Jasiek próbował mnie uspokoić. – Jeżeli chcesz, jestem gotów odbębnić te formalności… – zaproponował. Nie chciałam. Byliśmy dwojgiem dorosłych ludzi i mieliśmy prawo do decydowania o własnym życiu. To nie znaczy, że nie podjęłam kolejnych prób. Pięć, może sześć razy starałam się podjąć rozmowę, ale po dwóch latach dałam spokój. Rodzice praktycznie zerwali z nami kontakty. Opatrzność zesłała moim rodzicom anioła w postaci siostry Zuzanny Tymczasem Zuzia, nasza córka, rosła jak na drożdżach, a ja wkrótce znów zaszłam w ciążę. Mieliśmy swoje sprawy i wystarczająco ciekawe życie rodzinne. Oczywiście, że było mi bardzo przykro. Zawsze kochałam rodziców, a moje dzieci miały teraz wychowywać się bez dziadków, nie znając naszych rodzinnych miejscowości, domów naszego dzieciństwa, tej rzeki i tego sadu nad rzeką. Gdybyśmy jednak ulegli, odebralibyśmy sobie coś jeszcze ważniejszego. To cudowne poczucie, że jesteśmy razem, ponieważ się kochamy, a nie dlatego, że coś dawno temu podpisaliśmy. Mijały kolejne lata. Nasze dzieci Zuzia i Mikołaj poszły do szkół, a potem ją skończyły. Chwilę potem była już matura. Przez te lata nie widywaliśmy rodziców, ani Jasia, ani moich. Owszem, czasem docierały do nas jakieś wiadomości, niektóre smutne. Dlatego, szesnaście lat po narodzinach Zuzi, byliśmy na pogrzebie ojca Janka. Tylko w kościele i na cmentarzu, ponieważ nikt nawet nie zaprosił nas do domu. Z kolei mój brat co jakiś czas przekazywał mi wiadomości od moich rodziców. Dzięki temu wiedziałam, kiedy mama zwichnęła obojczyk, a ojciec procesował się z kuzynem o działkę, a kiedy wichura zerwała im dach, przekazaliśmy im pieniądze, ale przez brata, tak żeby nie wiedzieli, że to od nas. Nasze dzieci miały zupełnie inne zainteresowania niż my. Mikołaj chciał być strażakiem, a Zuzia, która w dzieciństwie opiekowała się lalkami, jako dorosła osoba skończyła pielęgniarstwo. Poza stażem w szpitalu, pracowała jako wolontariuszka w hospicjum i w fundacji pomagającej niepełnosprawnym. Uważaliśmy, że daje z siebie czasem za dużo, kosztem prywatnego życia, zwłaszcza że szpital wojewódzki był ponurym i przygnębiającym miejscem z wiecznie zatłoczoną izbą przyjęć, przemęczonymi lekarzami i wiecznymi kolejkami na korytarzach. Wiadomość o udarze, którego dostał mój ojciec, dotarła do mnie z kilkudniowym opóźnieniem. Tata pracował w ogródku. Jakimś cudem doszedł do domu i tam dopiero się przewrócił. Przerażona mama, zamiast wezwać pogotowie, uznała, że będzie szybciej, jak sama zawiezie tatę samochodem na izbę przyjęć. Tam oczywiście był tłum i nikt nie miał czasu dla starszych ludzi, przerażonych i skulonych w kącie korytarza… Mijały minuty, wciąż były pilniejsze przypadki, a stan ojca błyskawicznie się pogarszał. I pewnie doszłoby do tragedii, gdyby nie młoda pielęgniarka, która zainteresowała się ojcem, wypytała, co się dzieje, rozpoznała udar i natychmiast zorganizowała wózek. Sama zawiozła ojca do lekarza dyżurnego, krzycząc, że jeśli natychmiast się nim nie zajmie, będzie za późno na ratunek. Starszy doktor był zły, że pielęgniarka się wymądrza, ale jej posłuchał. Diagnoza pielęgniarki okazała się trafna, a interwencja nastąpiła dosłownie w ostatniej chwili. Ojca czekała długa rehabilitacja, ale jego życiu już nic nie zagrażało. Młoda pielęgniarka przez wiele dni przychodziła na salę, gdzie przebywał ojciec, dopytywała o samopoczucie, cierpliwie tłumaczyła mojej mamie, co powinni robić w domu, żeby mąż szybciej wrócił do sprawności. Oboje byli bardzo wdzięczni i uważali, że opatrzność zesłała im anioła w postaci cudownej siostry Zuzanny. Tak. Podejrzewam, że już dawno się domyśliliście. Tą czujną pielęgniarką była nasza córka. Dziadków widziała tylko na zdjęciach z mojego dzieciństwa, młodszych o jakieś trzydzieści lat, więc oczywiście nie mogła ich rozpoznać. A to, że na szpitalnej karcie było takie samo nazwisko jak moje? To akurat jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce, dlatego swego czasu zadbaliśmy, żeby dzieci nosiły nazwisko Janka. A jednak… Być może jakiś niezrozumiały instynkt, jakiś szósty zmysł, sprawił, że na zatłoczonej izbie przyjęć Zuzia zwróciła uwagę właśnie na tego starszego pana i jego żonę. Zawiadomiona przez brata, kilka dni po tym, jak tata wylądował w szpitalu, zdecydowałam się do niego pojechać. Zdenerwowana znalazłam właściwą salę. Jak się spodziewałam, była tam mama, która nie odchodziła praktycznie od łóżka taty. Nie mam pojęcia, jak potoczyłoby się to spotkanie po latach, gdyby nie to, że dosłownie chwilę potem do sali wmaszerowała moja córka, a twarz mamy natychmiast pojaśniała w uśmiechu. – To nasza kochana pani Zuzanna… – szepnęła z przejęciem. Następna godzina była trochę jak odcinek łzawego serialu Nie będę opisywać szczegółów, bo to sprawy osobiste… Ważne jest to, co dzieje się teraz, czyli dwa lata po tamtym zdarzeniu. Ojciec doszedł do siebie. Ma jedynie lekki niedowład w lewej nodze, ale poza tym funkcjonuje normalnie. Zrozumiał też swój błąd sprzed lat i zapragnął go naprawić. Razem z mamą robią wszystko, żeby nadgonić stracony czas bez wnuków. Zuzia i Mikołaj, choć przecież dorośli, są bardzo szczęśliwi, że jednak mają dziadków. Ja mam trochę wyrzutów sumienia, ponieważ myślę, że dawno temu może zbyt łatwo się poddałam. A przecież tych dziecięcych wakacji w sadzie nad rzeką nie da się już nijak odzyskać. Na szczęście ojciec przepisał dom i sad na Zuzannę, więc mam nadzieję, że któregoś roku tę głupią lukę w latach załata następne pokolenie. Czytaj także:Teść wystawił na stół wódkę. Byłem zgorszony, że planuje pić przy 3-latkuEdyta płacze, że rozwiodłam ją z mężem. A ja tylko zgodziłam się być jej świadkiem w sądzieByły mąż zabawiał się z kochanką, a ja wypruwałam sobie żyły, by utrzymać synów
A-psik, a-psik, a-psik! Tak jak u nas ludzi, kichanie u kota jest odruchem ochronnym. Kurz i ciała obce są dosłownie wyrzucane z nosa. Jest to naturalna reakcja, która nie stanowi powodu do niepokoju. Przyczyną mogą być jednak również alergie lub choroby, na przykład koci katar. W takim przypadku należy udać się ze swoim kotem do weterynarza. Z poniższego artykułu dowiesz się, dlaczego kot kicha i jak można mu pomóc. Nie zawsze jest to powód do niepokoju Zmysł węchu kota jest trzy razy silniejszy niż człowieka. Zwierzęta te posiadają około 60 milionów komórek węchowych w swoim nosie, który jest bardzo wrażliwy i wyczulony na zapachy. Dlatego koty kichają dużo częściej niż ludzie. Nie zawsze jest to więc oznaką przeziębienia lub innej choroby. Czasami przyczyna jest bardzo błaha. W kocim nosie może znajdować się pyłek kurzu lub inne ciało obce. Powoduje to swędzenie, dlatego kot kicha często powtórnie. Może do tego dojść podczas odkurzania. Wzburzone cząsteczki kurzu są wprawdzie bardzo małe, ale na pewno mogą łaskotać koci nos. W jaki sposób temu zaradzić? Należy regularnie wycierać podłogi i powierzchnie w mieszkaniu na mokro i upewnić się, że zwierzę nie przebywa w pokoju podczas odkurzania. Kot kicha przy myciu się? Być może łaskoczą go własne włosy. Jest na to szczególnie podatny podczas lekkiego wszystkich ras już w pierwszych latach życia zapamiętują określony repertuar zapachów. Być może futrzak kicha, ponieważ odkrył właśnie nowy zapach, którego dotąd nie znał? Zapachy przyjemne dla ludzi mogą jednak podrażniać czuły nos kota: środki zapachowe w aerozolu zmiękczacze do tkanin środki czyszczące perfumy dezodoranty W mieszkaniu jest bardzo suche powietrze? Mruczek może na to reagować wytwarzaniem śluzu w nosie. W efekcie czego częściej kicha. Zimą należy dodatkowo wietrzyć mieszkanie, ponieważ na skutek ogrzewania powietrze w domu może być wyjątkowo suche. Pomocny może być również nawilżacz powietrza lub fontanna domowa. Kiedy kichanie jest oznaką choroby Również u kotów mogą występować przeziębienia Nos swędzi i wydostaje się z niego śluz. Czasem Twój ulubieniec oddycha głośniej niż zwykle. Ponadto kicha, kaszle i łzawią mu oczy. Koty wychodzące są szczególnie narażone na przeziębienie się przy niskich temperaturach. Gdy kot jest chory, często wycofuje się w cieplejsze miejsce, aby odpocząć. Jeśli przeziębiony kot mocno cierpi, najlepiej będzie udać się do weterynarza, ponieważ długo utrzymujące się objawy mogą świadczyć o poważnej chorobie. Koci katar Choroba ta wydaje się być nieszkodliwa, ale w wielu przypadkach może być poważnym schorzeniem. Jej mianem określany jest zespół objawów, który może zostać wywołany przez różne patogeny: bakterie lub wirusy. Kot często kicha i czasami kaszle, ma zmniejszony apetyt lub cierpi na zapalenie bon śluzowych. W niektórych przypadkach z nosa kota wydobywa się śluz i łzawią mu oczy. Szczególnie w przypadku chronicznego kataru może dojść do tego, że kot kicha krwią i tworzą się wrzody na języku. Jeśli kot ma katar, należy koniecznie zabrać go do weterynarza lub kliniki dla zwierząt. Weterynarz może leczyć koci katar antybiotykiem lub podać zwierzęciu coś na wzmocnienie systemu odpornościowego. Młode zwierzęta są szczególne wrażliwe na pogorszenie stanu zdrowia, dlatego choroba tego typu może w najgorszym wypadku doprowadzić nawet do śmierci. Im wcześniej zostanie ona rozpoznana, tym większe są szanse, że Twój ulubieniec całkowicie wyzdrowieje. Istnieją różne środki medyczne na koci katar, a jednym z najskuteczniejszych są regularne szczepienia. Należy przy tym pamiętać: w niektórych przypadkach występują po tym łagodne objawy choroby. Polipy nosa Kot może też kichać z powodu narośli w nosie lub na zatokach. Te tzw. polipy kot odczuwa jako ciała obce i utrudniają mu one oddychanie. W efekcie tego może dojść do stanów zapalnych wewnątrz nosa. Nie rzadko również w takim przypadku kot później chrapie. Weterynarz może usunąć polipy operacyjnie. Alergie na pyłki roślin Być może powodem częstych ataków kichania jest jakaś alergia. Dolegliwość ta dotyka nie tylko ludzi, ale również ich zwierzęcych współlokatorów. Należy dokładnie obserwować swojego kota: czy występuje to szczególnie często w określonej porze roku lub sytuacji? Alergie na pyłki roślin, pleśń, kurz domowy lub środki czyszczące nie są u kotów tak częste, jak u nas ludzi. Należy je jednak zaliczyć do jednego z powodów kichania. Co należy zrobić? Trzeba ustalić, kiedy najczęściej kot kicha lub wykazuje inne objawy. Czy reakcje alergiczne występują po wyjściu kota na zewnątrz? Udało się rozpoznać substancję wywołującą alergię? To dobrze, należy zatem zacząć jej unikać. Zwierzę powinno pozostawać w domu, kiedy rozpoczyna się sezon pylenia roślin. Wysokiej jakości hipoalergiczna karma dla kota nie zawiera składników wywołujących alergie i w niektórych przypadkach również może być pomocna. Poza tym należy odwiedzić ze swoim ulubieńcem weterynarza. Podpowie, na co zwrócić uwagę, jak znaleźć przyczyny kichania i jak leczyć lub uniknąć alergii. Może on też odczulić zwierzę lub podać mu lekarstwo na ataki astmy. A-psik! Jakie środki stosować w przypadku choroby kota Należy zadbać o to, aby kot wystarczająco pił. Jak to zrobić? Woda płynąca z kranu lub niewielkiej domowej fontanny dla kota często wzbudza zainteresowanie futrzaka i zachęca go do picia. Chory kot zawsze potrzebuje spokoju. Dlatego najlepiej jest przygotować dla niego spokojne miejsce na uboczu, gdzie będzie mógł odpocząć, zawsze wtedy, kiedy tego potrzebuje. Warto również zapewnić kotu ciepło i opiekę, troskliwie go głaszcząc – jeśli tylko na to pozwoli. Poza tym należy pamiętać, że kot nie może marznąć. Jego ulubiony kocyk lub posłanie warto zatem położyć blisko kominka lub grzejnika. Kiedy trzeba zabrać zwierzę do weterynarza? Ogólna zasada brzmi: w razie niepewności, lepiej jest odwiedzić ze swoim ulubieńcem weterynarza. Warto jednak odpowiedzieć sobie na kilka pytań – jeśli odpowiedź na nie brzmi „tak” – koniecznie udaj się do weterynarza. Czy kot kicha częściej niż zwykle? Czy równocześnie występują także inne objawy chorobowe? Czy kot zachowuje się inaczej niż zwykle, np. jest pozbawiony energii lub nie chce jeść? Wizyta u weterynarza nie jest natomiast konieczna, jeśli kot kicha rzadko, z powodu kurzu lub określonych zapachów. Poniżej znajdziesz krótkie podsumowanie, które pozwoli Ci określić które przyczyny powodują określone objawy i w jaki sposób należy w ich przypadku postępować. Powód Inne objawy oprócz kichania Co robić? Zapachy, kurz, ciała obce, suche powietrze Jednorazowe kichanie lub krótkie ataki, nerwowość Nie odkurzać ani nie używać środków w aerozolu, kiedy kot przebywa w pomieszczeniu Przeziębienie Śluz z oczu lub nosa, kaszel, wydawanie dziwnych odgłosów podczas oddychania, brak apetytu Zapewnienie ciepłego i spokojnego miejsca do odpoczynku, ewentualnie leczenie zalecone przez weterynarza Koci katar Silne objawy przeziębienia, klejące się lub zaschnięte oczy, gorączka, dolegliwości układu oddechowego, zapalenie spojówek lub błony śluzowej Szczepienie ogólne, coroczne ponowienie szczepienia, leczenie prowadzone przez weterynarza Polipy w nosie Chrapanie, stany zapalne w nosie Operacja Alergie Swędzenie, podrażnienia skóry, astma alergiczna, trudności z oddychaniem, oddychanie z otwartym pyszczkiem Unikanie substancji alergicznych, odczulenie, lekarstwa zlecone przez weterynarza Podsumowanie Kichanie u kota zazwyczaj nie jest niebezpiecznym zjawiskiem, jednak czasami może świadczyć o chorobach i schorzeniach Twojego futrzanego przyjaciela. Sporadyczne kichanie nie powinno budzić niepokoju właściciela kota, jednak jeśli pojawią się współtowarzyszące objawy lub kichanie staje się wyjątkowo uciążliwe – warto udać się do weterynarza i poprosić o konsultację w tej kwestii.
Przez aktualizacja dnia 18:57 Od chwili narodzin aż do około piątego tygodnia życia kocięta nie potrafią same załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych. Całkowicie „obsługuje” je matka, pobudzając perystaltykę jelit maluchów poprzez lizanie ich po brzuszkach i okolicach odbytu. Między szóstym a dwunastym tygodniem życia kocięta uczą się od matki tego, gdzie powinny się załatwiać. Nauczone czystości kociaki nie brudzą swojego gniazda. Bardzo często nawet koty, które nigdy wcześniej nie korzystały z kuwety, lecz załatwiały się np. do piasku, instynktownie wiedzą, do czego służy kuweta wypełniona żwirkiem. Mimo to nie zawsze wszystko idzie tak łatwo. Zdarza się, że nowy kot nie chce załatwiać się do kuwety. Są też zwierzęta, które nagle zaczynają załatwiać swoje potrzeby w nowym, niepożądanym miejscu. Dlaczego tak się dzieje? Kot sika poza kuwetą: znaczenie moczem czy problem z czystością? Jeśli kot oddaje mocz lub kał poza kuwetą, najważniejsze jest zidentyfikowanie przyczyny takiego zachowania. Nigdy nie zrzucajmy tego na karb rzekomej „złośliwości” kota! Po pierwsze trzeba odróżnić załatwianie się w niewłaściwym miejscu od znakowania moczem (a czasem także i kałem). Pozostawiony w określonym miejscu mocz to element kociej komunikacji. Szczególną formą znakowania moczem jest tzw. strzykanie – kot unosi wówczas drgający ogon i gwałtownie tryska prostym, silnym strumieniem moczu na pionową powierzchnię. Zachowanie to obserwujemy przede wszystkim u niewykastrowanych kocurów, choć ta forma komunikacji bywa używana również przez kotki. Odróżnienie znakowania moczem przez kota od załatwiania potrzeb fizjologicznych w niewłaściwym miejscu jest bardzo proste. Po pierwsze, znakujący kot strzyka moczem, przyjmując postawę stojącą – w ten sposób nie załatwia potrzeb fizjologicznych. Po drugie, wybór miejsca do znakowania nie ma nic wspólnego z rodzajem podłoża. Kot nie potrzebuje do tego celu żwirku, ponieważ nie ma zamiaru zagrzebać moczu. I po trzecie – kot znakujący teren moczem korzysta zazwyczaj równolegle z kuwety. Problem znakowania moczem w zdecydowanej większości przypadków ustaje po zabiegu kastracji. Im wcześniej ten zabieg zostanie przeprowadzony, tym większe prawdopodobieństwo, że kot nie będzie znakował terenu moczem. Około 10% kocurów wykastrowanych i 5% wysterylizowanych kotek wciąż jednak znakuje teren po zabiegu. W przypadku kotów, które nawet po kastracji znaczą, jak również u kotów hodowlanych, zalecana jest terapia, która ograniczy chęć znakowania terenu przez kota. Jej podstawą jest określenie bodźców, które skłaniają kota do oznaczenia terenu moczem i ograniczenie ich oddziaływania. Jeżeli przyczyną jest stres, pomocna może okazać się feromonoterapia odpowiednikiem feromonu F3 (policzkowego). ©Pixabay Kot sika poza kuwetą – przyczyny medyczne Kot załatwia się nagle na łóżko? Jeśli zwierzę wykonuje wszystkie czynności towarzyszące załatwianiu potrzeby fizjologicznej, ale robi to poza kuwetą, zachowanie to może mieć podłoże medyczne. Choroby Weź pod uwagę zbadanie kota pod kątem konkretnych chorób – zwłaszcza jeśli do tej pory korzystał z kuwety. Jeżeli zwierzę podczas załatwiania swych potrzeb odczuwa ból, zaczyna kojarzyć go z kuwetą i unika jej. To częsty symptom takich schorzeń jak: syndrom urologiczny kotów (do jego objawów należy bolesne oddawanie moczu), zapalenie pęcherza moczowego u kota, choroby nerek, cukrzyca, zwyrodnienia stawów (ból związany jest z czynnością wchodzenia do kuwety). Chory kot może ponadto miauczeć podczas załatwiania się, a także odwiedzać kuwetę bez rezultatu. W przypadku stwierdzenia choroby, która wiąże się z obawą przed kuwetą, należy wdrożyć odpowiednie leczenie. Jeśli problemem są zwyrodnienia stawów, kot będzie potrzebował przede wszystkim kuwety dostosowanej do jego możliwości ruchowych. Powinna być to kuweta szeroka, z obniżonym rantem ułatwiającym wejście. Zarobaczenie Niektóre koty oddają kał w niewłaściwym miejscu z powodu zarobaczenia. Wyeliminowanie pasożytów wewnętrznych u kota rozwiąże wówczas problem. Starość Problemy z czystością mają często także koty stare. Niektóre z nich mogą nie zdążyć do kuwety na czas, nie trafić do niej ze względu na „zgubienie drogi” w przypadku rozmaitych zaburzeń geriatrycznych. Niektórzy seniorzy mogą także skojarzyć pewne powierzchnie w mieszkaniu z podłożem do zakopywania odchodów – chociażby dywany typu shaggy. Kot załatwia się poza kuwetą – inne przyczyny Oddawanie moczu lub kału poza kuwetę bardzo często ma związek z… samą kuwetą. Dlaczego kot nie załatwia się do kuwety? Oto możliwe przyczyny. Problemy z kocią kuwetą Zbyt mała kuweta, w której kot nie może wygodnie się obrócić. Brudna kuweta – kot będzie omijał źle umytą czy zbyt rzadko sprzątaną kuwetę. Pamiętaj, że z czasem plastik chłonie zapach moczu i kuweta sama z siebie zaczyna brzydko pachnieć. Należy ją wówczas wymienić na nową. Problemem może być także obecność w kuwecie odchodów innego kota mieszkającego w domu. Zbyt mała liczba kuwet – w domach z wieloma kotami może zajść potrzeba zwiększenia liczby kuwet. Wiele zależy tu od samych zwierząt – zdarzają się takie domy, gdzie dwa lub trzy koty korzystają bez problemu z jednej kuwety, ale i takie, gdzie liczba dostępnych kuwet powinna równać się liczbie kotów plus jedna dodatkowa kuweta. Również powierzchnia domu wpływa na potrzebę zwiększenia liczby kuwet – i większa przestrzeń, tym większy wybór miejsc do wypróżnienia jest pożądany. Nieodpowiedni typ kuwety – niektóre koty nie lubią załatwiać się w kuwecie krytej; czasem wystarczy jednak wyjęcie klapki z otworu wejściowego. Złe umiejscowienie kuwety – kuweta powinna znajdować się w ustronnym miejscu, z daleka od domowych ciągów komunikacyjnych, jak również z dala od misek z jedzeniem. Kot nie lubi zakłócania spokoju podczas czynności fizjologicznych. Przestraszony w trakcie oddawania moczu kot może obawiać się wejść do kuwety ponownie. Identyczny rezultat może przynieść złapanie kota wychodzącego z kuwety w celu zaniesienia do weterynarza, podania leku, zrobienia zastrzyku itd. Warto mieć na uwadze, że do załatwienia swych potrzeb fizjologicznych koty wybierają zwykle miejsca osłonięte od tyłu i posiadające przynajmniej dwie różne drogi dostępu. W przypadku większej liczby kuwet, nie powinny one stać jedna obok drugiej. Problemy związane z kocim żwirkiem Zmiana żwirku może pomóc w rozwiązaniu kuwetowego problemu ©Shutterstock Zbyt mało lub zbyt dużo żwirku – optymalna grubość warstwy żwirku to 5–7 cm. Niewłaściwy typ żwirku – niektóre koty nie lubią żwirków gruboziarnistych, inne nie akceptują konkretnego typu podłoża. Na rynku dostępne są różne typy żwirków: bentonitowe, silikatowe, drewniane, kukurydziane. Mogą być drobno- lub gruboziarniste. Zmiana rodzaju żwirku często skutkuje akceptacją kuwety przez kota. Dodatki zapachowe do żwirku – niektóre koty nie akceptują żwirków zapachowych czy rozmaitych odświeżaczy do kuwet. Awersję do kuwety mogą także wywołać zbyt silne detergenty używane do mycia kociej toalety. Pamiętaj, że koty nie znoszą zapachu octu, więc mimo jego odkażających i czyszczących właściwości nie powinien być stosowany do mycia kuwety. Nagła zmiana żwirku. Jeśli kot jest nowym domownikiem, mógł być też przyzwyczajony do konkretnego typu podłoża w dawnym miejscu bytowania (hodowli, schronisku, domu tymczasowym, czy po prostu na podwórku, gdzie załatwiał się w piasek). Można zachęcić kota do korzystania z kuwety, wsypując do niej znane zwierzęciu podłoże i z czasem dodając nowy żwirek. Jeśli kot akceptuje podłoże mieszane, możesz stopniowo zwiększać ilość podłoża docelowego. Kot sika poza kuwetą, ponieważ przeżywa stres Powodem oddawania moczu czy kału poza kuwetę może być również stres. Do sytuacji stresowych należą przeprowadzka, remont, przemeblowanie (zwłaszcza jeśli miejsce zmieniła także kuweta), śmierć domownika lub zaprzyjaźnionego zwierzęcia, pojawienie się nowego członka rodziny lub nowego zwierzęcia w domu, zaniedbanie kota, nieporozumienia między dwoma kotami w domu, zapach obcego kota przyniesiony na butach, ubraniu czy odzieży czy wreszcie karanie kota poprzez uderzenie czy straszenie. Kot nie nabył odpowiednich wzorców Kolejnym powodem może być brak wrodzonych wzorców, brak wpływu matki lub zbyt wczesne odseparowanie kociaka od matki. Wiele kotów instynktownie wie, że kuweta ze żwirkiem służy do załatwiania się, ale niektóre zwierzęta mogą mieć problem z załatwieniem się w miejsce inne niż pokazywała kocia mama. Przyuczanie do kuwety może w tym wypadku odbywać się poprzez skojarzenie jej z podłożem używanym do tej pory (jak w punkcie „niewłaściwy typ żwiku”). Co należy zrobić, aby kot załatwiał się w kuwecie? Zmień kuwetę Jeśli problem leży w samej kuwecie, jej umiejscowieniu czy rodzaju żwirku, rozwiązanie jest najłatwiejsze – nie wymaga terapii, lecz jedynie zmiany niepożądanego przez kota elementu. Do wyboru mamy wiele modeli kuwet, rodzajów żwirku (jeśli np. grube kryształy silikonowe są niewygodne dla łapek, możesz zdecydować się na żwirek typu „pył” bądź drewniany). Nie karaj kota Kot, który załatwia się poza kuwetą, nigdy nie powinien zostać skarcony! Po pierwsze, nie skojarzy kary z minioną już czynnością, po drugie – karcenie zwiększy jedynie poziom stresu u kota i nasili niepożądane zachowania. Nagradzaj za załatwienie się do kuwety Jeśli uda ci się przyłapać kota na „gorącym uczynku”, spokojnie zanieś go do kuwety. Jeśli z niej skorzysta, należy wynagrodzić go smakołykiem. W sytuacjach stresowych pomóc może dodatkowo zapewnienie kotu spokojnego i urozmaiconego otoczenia oraz terapia feromonami F3. Postaw kuwetę w miejscu, które "wybrał" kot Dobre rezultaty może przynieść postawienie kuwety w miejscu, które kot wybrał do załatwiania swych potrzeb. Nawet jeśli jest to środek salonu, warto poświęcić się na pewien czas dla pozytywnych efektów terapii. Jeżeli kot załatwia się na dywan w salonie, dokładnie na tym dywanie powinna stanąć kuweta. Dopiero gdy kot nauczy się, że to kuweta jest właściwym miejscem do załatwiania potrzeb fizjologicznych, można pomyśleć o zmianie lokalizacji kuwety na dogodniejszą dla domowników. Tempo takich zmian nie może być zbyt duże. Przesuwanie kuwety o 10–20 cm na tydzień jest optymalne. Zmień miejsca na "mapie" terytorialnej kota Jeszcze inną metodą terapii jest zmiana funkcji kluczowych miejsc na mapie terytorialnej kota. Jeśli zwierzę wybrało dane miejsce na załatwianie swych potrzeb, spróbuj przekształcić je… w miejsce do karmienia. Koty nie załatwiają się tam, gdzie jedzą – taka zmiana aranżacji może więc zniechęcić pupila do oddawania moczu tuż koło miski. Nie we wszystkich przypadkach jednak metoda ta jest skuteczna. Niektóre koty rozwiązują „problem” poprzez czasowe oddzielenie czynności jedzenia i załatwiania się – oddając mocz dopiero jakiś czas po posiłku. Użyj dostępnych na rynku produktów dla kotów Na rynku dostępne są preparaty do ułatwiania nauki czystości, którymi można spryskać kuwetę. Mają one za zadanie zachęcić kota do skorzystania z toalety. „Miejsca zbrodni”, czyli np. zasikany dywan, warto natomiast spryskać sprayem z odpowiednikiem feromonu policzkowego F3 – pomoże on w zniechęcaniu kota do powtórnego załatwiania się w danym miejscu. Pamiętaj, aby wpuścić kota do pomieszczenia dopiero, gdy preparat wyschnie. Mokra plama zadziała na kota odwrotnie i może zachęcić do oddania moczu. Regularnie czyść kuwetę Pamiętaj o regularnym czyszczeniu kociej kuwety, najlepiej neutralnymi, biologicznymi lub enzymatycznymi środkami. Są one bezpieczne, wydajne i nie wydzielają nieakceptowanych przez koty woni.
nie może być na kocie